2 września 2015

Woalowy panel...

Nie tak dawno, bo kilka dni temu pokazywałam na blogu panel z batystu
 z dodatkiem czekoladowego brązu.
Możecie go zobaczyć jeszcze raz TUTAJ
Bardzo się Wam spodobał :)
Dzisiaj pokażę taki sam panel, ale nie z batystu, a z woalu gładkiego. 
Jest delikatniejszy, bardziej przepuszczający światło, pasuje do wnętrz,
 w których już się "dużo dzieje"
 czyli kolorowe ściany, wzory na dywanie, na meblach tapicerowanych...
Taki sam model - inne tkaniny.
Który bardziej pasowałby do Waszego salonu?

Pozdrawiam!

 








8 komentarzy:

  1. Ostatnio spędzałam czas na przeglądaniu Twoich wpisów, dotrwałam do samego początku ;) Muszę CI powiedzieć, że jesteś niezwykłą "czarodziejką". Uwielbiam takie blogi jak Twój, jest bardzo inspirujący. Powiedz mi skąd bierzesz pomysły, z każdym wpisem zaskakiwałaś mnie coraz bardziej. Natknęłam się na Twój blog przypadkiem i jestem pewna, że zostanę tu na dłużej ;) Muszę Cię obserwować obowiązkowo ;)

    Zapraszam na mój raczkujący blok o szyciu w którego wkładam dużo serca ;)
    http://szyciowemarzenia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że Ci się podobają firanki, które tworzę :) Cieszę się, że mogą być inspiracją dla innych. Pomysły biorę z głowy, przeglądając katalogi i strony z dekoracjami okiennymi. Często pomysł rodzi się od razu po obejrzeniu tkanin, dodatków i okna, na którym ma zawisnąć firanka :) Pozdrawiam i na pewno zajrzę na Twojego bloga :) Ja też jeszcze tak niedawno raczkowałam w tym temacie.

      Usuń
    2. Urszula to niestety spamerka. Ten sam komentarz pojawił się na dziesiątkach blogów związanych z rękodziełem (również na moim). Zapewne wrzucany jest automatem.

      Usuń
    3. Szkoda, bo tak przyjemnie się czytało...

      Usuń
  2. Ale cuda robisz na okno.
    Do salonu mi pasowały takie kolory jak czerwony z niebieskim, mam kanapy niebieskie a dodatki czerwone.
    Zawsze szyję jakąś tam zasłonkę z lamówka czerwoną, ale moje firanki to tragedia z porównaniem do twoich.
    Uwielbiam szyć ale moja mocna strona to raczej ciuszki :) A firanki to odskocznia na chwilkę od ubranek - pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno nie ma takiej tragedii :) Ja znowu uwielbiam szyć firanki, zasłonki, poduszki...Lubię ten moment, kiedy wszystko już dopieszczone trafia do klienta, jest zawieszone i całe wnętrze staje się wtedy zupełnie inne, :)))

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam na kolejne :)