14 listopada 2013

Tygryski na wolności :))



Kto śledzi FirANNĘ na Facebooku ten wie, 
że dostałam nietypowe zlecenie z typowego polaru :)

Niektórzy próbowali odgadnąć co może być uszyte z takich pasków ?


Były różne odpowiedzi, ale nikomu nie udało się odgadnąć.

Więc dzisiaj odkrywam tę "tajemnicę" :)))

Moja młodsza córka Iza chodzi do przedszkola. 
Nie jest to zbyt często, bo ciągłe przeziębienia i choroby wygrywają 
i musimy częściej siedzieć w domku. 

I tak np. we wrześniu była chyba 10 dni, 
w październiku 5 dni 
i w listopadzie mamy już za sobą 3 dni aktywności przedszkolnej.

A dlaczego mowa o przedszkolu mojej córki? 
Gdyż z tym wiąże się to zamówienie :)

Iza należy do Grupy TYGRYSKÓW :):):)
 Są to najmłodsze przedszkolaki, większość dwulatków.

A że jutro będzie ważny dzień
 dla nowych przedszkolaków - Pasowanie- to Panie postanowiły zrobić maluszkom niespodziankę!


W tym dniu będą mogły poczuć się jak prawdziwe Tygryski :)))

10 ogonków dla 10-ciu wspaniałych i skocznych TYGRYSKÓW :)


Jak już ostatnio pisałam, robimy z córką duuużo zdjęć.
Szycie ogonków również zostało zarejestrowane na fotkach :)

Mimo, że uszyć ogonek jest bardzo prosto, to tak na wszelki wypadek
 przygotowałam taki mały opis .
Może ktoś zechce zrobić swojemu dziecku niespodziankę?





JAK USZYĆ OGONEK TYGRYSKA?



1. Kupiłam polar w kolorze jak widać :)



2. Wycięłam 10 pasów o wymiarach 50 x 10 cm.


3. Czarnym, grubym flamastrem wodoodpornym narysowałam kreski różnej długości, 
aby choć trochę przypominały tygryski.





4. Złożyłam na pół prawą stroną do środka
 i zszyłam dłuższy bok ...


5. ...a krótszy zaokrągliłam.
Druga strona ogonka musi zostać otwarta, 
aby można było wywrócić materiał na prawą stronę.





6. Tak wyglądają ogonki na prawej stronie.
Teraz tylko wystarczy je czymś wypełnić
 ( ja akurat wypełniłam czesanką silikonową).



7. Gdy już są porządnie wypełnione po brzegi, 
doszywamy gumkę przy okazji zaszywając cały otwór.



Tu ogonek jeszcze bez gumki :)))
To była przymiarka.









Dziękuję za odwiedziny :)
Pozdrawiam!

11 listopada 2013

Sukienka nie do końca dopasowana...


Witajcie po kilkudniowej przerwie.

Mam ostatnio sporo szycia i już niedługo zacznę Wam pokazywać moje uszytki,
 bo robimy z córką duuuuużo zdjęć.


A dzisiaj 
chciałam Wam przedstawić  JĄ 
- czyli SUKIENKĘ NIE DO KOŃCA DOPASOWANĄ.



Jak zobaczyłam tę tkaninę w sklepie to wiedziałam już, 
że będzie mieć bliskie spotkanie z moją maszyną :)
Grubsza dzianina o bardzo ciekawym wzorze.


W mojej szafie przeważnie można było spotkać sukienki i tuniki dopasowane do ciała.
MOŻNA BYŁO, bo już tak nie jest.

Doceniłam wygodę luźniejszych strojów, 
chociażby dlatego, że nie krępują ruchów, 
no i sylwetka po drugiej ciąży też wołała o luuuuuz!!!

Z sylwetką już trochę lepiej, a ja nadal lubię luz ;)))

A do tego jak szybko się szyje! To dopiero jest rewelacja :) 

Sukienka ze zdjęcia szyła się troszkę dłużej, 
bo doszyłam na dole czarny pas z grubej elastycznej satyny. 



A do tego znowu miałam problem z dekoltem, ale to jest moja odwieczna zmora :(((
Zrobił się szeroki i taki trochę naciągnięty, 
więc zrobiłam małą zakładkę, którą umiejscowiłam z tyłu. 


Nie wiem czy dobrze zrobiłam, ale nic innego mi do głowy nie wpadło :)


A to jest przód.

Wykrój odrysowałam z bluzki, którą miałam w szafie
 i wydłużyłam go na żądaną długość. 
Bardzo lubię tę sukienkę.
 Materiał robi swoje, bo się nie gniecie,
 więc nie muszę za każdym razem go prasować :D


Zdjęcia robiła moja 7-letnia córka, która została moim fotografem.






 Dziękuję za odwiedziny i za wszystkie miłe słowa w komentarzach :)))
Jesteście kochani!
Pozdrawiam!!!





7 listopada 2013

SŁONECZKO, które wisi...


Słoneczko, o którym mowa, to nie to, które nam świeci na niebie.
Znacie firankę typu "Słoneczko"?

Jeśli nie, to zaraz ją poznacie :)



 Szyłam ją w sierpniu do sypialni w kolorach fioletu.
Firanka uszyta jest z woalu gładkiego białego obszytego również białą lamówką.
 Do kompletu dostałam do doszycia fioletowe zasłonki, które były na szelkach. 
Szelki obcięłam, a zasłonki z organdyny doszyłam do firany.


Aby firana ułożyła się w taki sposób, trzeba stworzyć odpowiedni wykrój. 
To samo dotyczy się tej firanki., o której pisałam już jakiś czas temu.

Wykrój nie może być taki sam dla każdego okna.

A dlaczego? 
Bo zawsze są jakieś różnice.
Po pierwsze - szerokość karnisza.
Po drugie - wysokość od karnisza do kwiata 
( może być naprawdę różna w zależności od upodobań).
Po trzecie - rodzaj marszczenia 1:2 ; 1:2,5 ; 1:3.
Po czwarte - wysokość od karnisza do najniższego momentu (łuku).



Z firankami jest tak, jak z szyciem odzieży. 
Każdą trzeba odpowiednio wykroić, zmarszczyć, podciągnąć i wykończyć.




Często jest tak, że krojenie trwa dłużej niż szycie...

Przy tej firance dodatkowo było szycie ręczne, 
bo jak zrobić kwiat - żabot na środku firany?



Decydując się na uszycie tego typu firany potrzeba dużo cierpliwości i czasu 
oraz miejsca, aby odpowiednio wykroić tkaninę :)

Osoba, u której wisi SŁONECZKO jest zadowolona, co mnie bardzo cieszy :):):)

A Wam podoba się moje SŁONECZKO?



Dziękuję, że dotrwaliście do końca postu :)
Pozdrawiam!


4 listopada 2013

Ach, co to był za ślub część 3...czyli biały kożuszek ;)


Właśnie...
Coś się ślubnie zrobiło na moim blogu ;)

Pierwszy raz o ślubie było, gdy pokazywałam Wam niebieską sukienkę MAXI.
Kolejny raz, to sukienka dla mojej córki, która miała zaszczyt nieść obrączki.

Pisałam wtedy, że na wdzianko, które miała na sobie, przewiduję oddzielny post.
I w końcu udało mi się go napisać.




Kożuszek uszyłam w ciągu 2-3 godzin. Dla mnie to ogromny sukces!
Pomógł mi w tym wykrój z Burdy 2/2012. 
Powiem Wam tylko, że pierwszy raz wszywałam rękawy!
Ale chyba dałam radę.

Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym czegoś nie zmieniła.


Po pierwsze - dodałam kokardki na rękawach i przy dekolcie.


Po drugie - zapięcie zrobiłam po skosie, a nie na prosto jak to było w wykroju.




Po trzecie - dół kożuszka wykończyłam satyną różową, 
która została mi jeszcze od sukienki.
Po czwarte - pas, który był doszyty do przewiązania sukienki, 
na ślubie pełnił rolę apaszki - szaliczka.


Dzięki temu, że ten strój był taki wyjątkowy,
 moja córka również czuła się wyjątkowo.
Wiedziała, że pełni ważną rolę na tym ślubie.

Zresztą sami zobaczcie, jaka była poważna i skupiona, 
co w jej przypadku graniczy z cudem :)














Ślicznie wszyscy wyglądają, prawda?



I do WAS mam też kilka słów :):):)
Dziękuję, że odwiedzacie mój młodziutki blog.
Dziękuję za wszystkie komentarze, które dodają mi skrzydeł 
i motywują do dalszego tworzenia.

Cieszę się bardzo, że jesteście i że jest Was coraz więcej!
Mam nadzieję, że nadal będziecie mnie odwiedzać :)

Pa pa!


2 listopada 2013

Bloglovin' czyli śledzenie blogów...Follow blogs...


U mnie zaszły małe zmiany :)

Część z Was już może wie, że od wczoraj można śledzić mojego bloga na Bloglovin'.

Przyznam się, że na początku w ogóle nie wiedziałam co to jest i na czym polega ten serwis.
Zaciekawiło mnie to, gdyż większość blogów korzysta z niego.
Postanowiłam dowiedzieć się czegoś więcej.


źródło: www.bloglovin.com


Okazuje się, że jest to wspaniały sposób na śledzenie postów w jednym miejscu. 
Taki czytnik blogów :)
Jest to naprawdę super sprawa.
Pozwala mieć ulubione blogi "pod ręką" i być na bieżąco z wpisami.
Nic nas nie ominie.
Są tam blogi z całego świata, 
dzięki czemu mamy szybki dostęp do naprawdę fajnych i ciekawych stron.


źródło: www.bloglovin.com



Wystarczy tylko się zarejestrować na stronie http://www.bloglovin.com/ .

Można to zrobić poprzez swoje konto na Facebook'u 
albo wpisać swój adres mailowy ( ja akurat wybrałam właśnie ten sposób).

Nie będę opisywać krok po kroku jak to zrobić, 
bo jest tego już naprawdę sporo na innych blogach.
Ja korzystałam akurat z tego opisu
ale jest jeszcze sporo innych - od koloru do wyboru :)
 Na pewno każdy znajdzie dla siebie odpowiedni opis.


Korzystanie z serwisu 
JEST BARDZO PROSTE, mimo, że jest to wersja angielska.
Wystarczy wpisać tam nazwę szukanego blogu i dodać go do obserwowanych. 
Od tej pory na stronie Bloglovin' będą pokazywać się jego najnowsze wpisy.


Bloglovin' jest również dostępny w WERSJI MOBILNEJ
 na iPad'a, iPhone'a oraz na smartfony i tablety pod Androidem w Google Play.

W ten sposób również można śledzić swoje ulubione blogi.
Lepiej być nie może!

Lovin Bloglovin' :)