18 września 2014

Kratka po męsku ;)...


Uszyłam spodenki mojemu mężowi. Zapytał kiedyś, czy mogłabym jemu też coś uszyć. CHCESZ - MASZ. :D
Pierwszego dnia posiedziałam sobie tylko do 2-giej w nocy, bo tylko wtedy mogłam posiedzieć przy maszynie.
 Drugiego dnia do północy. Ale uszyłam! A co! 
I wcale nie było łatwo, szybko i wesoło...
Mało tego - szyłam je bez pobrania miary, bo mąż w tym czasie był w Niemczech i chciałam mu zrobić niespodziankę. 

Oj, działo się, działo...
Najpierw szukanie wykroju, bo przecież takie rzeczy nie szyje się " na oko",
 jak większość rzeczy, które szyję dla siebie czy dla córek.
 Na szczęście miałam wykrój na spodnie męskie klasyczne z Burdy, który kupiłam 11 lat temu. I tak sobie czekał do tej chwili.
Następnie krojenie. To był pikuś. 
Za to szycie, to już nie był pikuś. To była masakra. 
Pierwszy raz wszywałam worki kieszeni. Oczywiście opis obrazkowy miałam na wykroju, ale jak dla mnie to za mało :) Powinni dołączyć film z instruktażem :D



Ale powiem Wam,  że jak doszłam do wszywania zamka, to stwierdziłam, 
że kieszenie to też pikuś. Zamek to dopiero było wyzwanie...
 Ileż się namęczyłam, żebym te wszystkie elementy połączyć ze sobą i dojść do tego ( wraz z instrukcją!!!) jak to wszyć.



Nie wiem czy już szyłyście spodnie bądź spodenki męskie i miałyście też tyle problemów? 


Ale spodenki takie z kieszeniami, zamkiem, karczkiem z tyłu, szlufkami, kieszeniami z tyłu - nie takie na gumce, bo takich mój mąż nie chciał. 






Teraz już wiem, że jak mój mąż zapyta, czy coś mu uszyję, 
to się bardzo mocno nad tym zastanowię :D
Ale jest jeden wielki plus przeżytego stresu - bardzo lubi te spodenki i nosi je bardzo często. 

Bez reklamacji też się nie obyło - trzeba doszyć dodatkowe szlufki,
 bo podobno im więcej, tym lepiej :D














 Z pozdrowieniami,
Ania









21 komentarzy:

  1. Taka zona to skarb! Moj nie ma szans na takie luksusy :)
    Spodenki swietne sa. Podziwiam umiejetnosci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, muszę mu to powiedzieć, bo on nie wie, że ma skarb pod ręką hi hi ;DDD Dziękuję :) A Ty na pewno też uszyjesz swojemu kiedyś coś, zobaczysz :)

      Usuń
  2. Oj, ja też podziwiam Cię za cierpliwość przede wszystkim, mój M też chce ode mnie spodnie, ale póki co wzbraniam się jak mogę, bo boję się po prostu :)
    U Ciebie jest wszystko tak ładnie i prosto uszyte... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)No widzisz, to Ty się wzbraniasz przed uszyciem spodni męskich tak, jak ja przed uszyciem żakietu z podszewką.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Dzięki! Chociaż idealne to jeszcze nie są ;)

      Usuń
  4. Perfekcyjnie je uszyłaś, podziwiam za wytrwałość :) Spodni nigdy nie szyłam ale miałam do czynienia z rozporkiem w spódnicy, ach co to był za koszmar, raczej unikam takich rozwiązań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje bardzo :) Myślałam, że ich nie skończę, już oczy odmawiały mi posłuszeństwa. A zamek to faktycznie zmora ogromna...

      Usuń
  5. Wspaniale wyglądają, są dopracowane w każdym calu:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super najwaznejsze ze lubi w nich chodzic

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żebyś wiedziała, że właśnie to cieszy najbardziej :D

      Usuń
  7. Fju, fju...spodenki profeska. Nie mogę ich pokazać mojemu Mooonszowi, bo jeszcze będzie takie chciał a ja na razie na etapie sukienki:) Bardzo mi się podobają - połączenie kratki z tymi bordowymi wstawkami, odszycie. Super są!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee tam, Adelo, a ja się nie mogę nigdy napatrzeć na Twoje uszytki :) I dziękuję za miłe słowa :)

      Usuń
  8. Pięknie wyszyły :) Dla mnie ubrania to kosmos więc podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Podziwiam , bardzo ładnie Ci wyszły. Mój mąż też mnie męczy , ale niech jeszcze trochę poczeka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha :) Mój mnie męczył już jakiś czas, ale w końcu się doczekał :)

      Usuń
  10. szycie wzorzystych tkanin, a szczególnie krat to wyższa szkoła jazdy,
    pierwsze męskie spodnie, do tego szyte "na oko" - szczerze podziwiam,
    Aniu nigdy nie mów nigdy, może staniesz się specjalistką o takich uszytków :) a zadowolenie męża powinno zrekompensować wszystkie trudy :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam na kolejne :)